post

Dramat Kłusaków

Wiele wskazuje na to, że Bolton Wanderers, jako klub, chyli się ku upadkowi. 145 lat historii i tradycji angielskiego futbolu może przestać istnieć w takiej formie jak dotychczas. To właśnie do dziś, do godziny 17.00 czasu lokalnego, EFL (English Football League) dało klubowi czas by znaleźć nowego właściciela, który przedstawiłby jasną wizję spłaty zadłużenia oraz plan naprawy klubowych finansów. Jeśli to się nie uda, to już od jutra możemy być świadkami rozpoczęcia procesu likwidacji klubu. 

Kilka miesięcy temu, na finiszu ubiegłego sezonu, wydawało się, że na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu i jest nadzieja na wyjście z dramatycznej sytuacji klubu z miejscowości Horwich. Obecny właściciel – Ken Anderson doszedł do porozumienia z chcącym przejąć 94,5 % akcji Laurentem Bassinim. Niestety dla sympatyków Kłusaków, były właściciel Watfordu, nie był w stanie przedstawić satysfakcjonujących gwarancji finansowych na wyprowadzenie zadłużonego klubu z kryzysu. Nie powinno to specjalnie dziwić, biorąc pod uwagę, że angielski biznesmen w 2013 roku otrzymał trzyletni zakaz funkcjonowania w szeroko pojętej branży futbolowej. Powodem takiej decyzji podjętej przez sąd były machlojki i malwersacje finansowe, jeszcze za czasów rządów Szerszeniami. Dlatego w maju bieżącego roku Bolton Wanderers przeszedł pod zarząd komisaryczny, który miał pomóc z znalezieniu nowego inwestora.

W trakcie letniej przerwy udało się takiego znaleźć. Wszystkie niezbędne wymogi spełniało konsorcjum Football Ventures, z bizneswomen Sharon Brittan, na czele. W momencie, gdy wszystko wydawało się zmierzać, może nie do szczęśliwego, ale ustabilizowanego, końca, do akcji ponownie wkroczył wspomniany wcześniej Bassini, a właściwie sąd w Manchesterze. Manchester High Court, początkiem sierpnia uwzględnił protest Bassiniego, w którym zarzucał on Andersonowi, że ten wykorzystuje luki prawne, aby zakwestionować wiarygodność jego płynności finansowej oraz zarzucał on, że obecny właściciel faworyzuje konsorcjum Football Ventures w trakcie negocjacji podczas trwającego przetargu. Zaistniałą sytuację, członek zarządu komisarycznego, Paul Appleton, podsumował następująco: „Tak właśnie wygląda efekt współpracy dwóch kombinatorów. Wiele tygodni przygotowań poszło na marne i cały projekt możemy wyrzucić do kosza”.

Taka decyzja oznaczała przedłużenie zakazu przeprowadzania transferów i kontraktowania nowych piłkarzy przez Bolton. To, w sytuacji, w której klub opuścili wszyscy najważniejsi zawodnicy oraz fakt nałożenia przez zarząd ligi 12 punktów ujemnych oznaczało praktycznie pewny spadek w nadchodzących rozgrywkach. Z resztą, kolejny w ostatnich sezonach. Wystarczy wspomnieć, że Bolton Wanderers stał się dzięki temu prawdziwym ekspertem od spadania na niższy szczebel rozgrywkowy. Zeszłosezonowa degradacja była już 15(!) w historii klubu i tylko dwie ekipy w historii angielskiej piłki dokonywały tej „sztuki” częściej. Są to Grimsby Town oraz Notts County, które spadały po 16 razy.

Początek sezonu oraz sytuacja w klubie spowodowały, że do dymisji podał się szkoleniowiec KłusakówPhil Parkinson wraz ze swoim asystentem – Stevem Parkinem. „Wstrzymany proces sprzedaży klubu, brak reakcji EFL, nałożenie dwunastopunktowej kary oraz skazanie na występy w młodzieżowym składzie doprowadziły nas do ostateczności” – mówił Parkinson na jednej z konferencji prasowych. Warto wspomnieć, że w dotychczas rozegranych 4 spotkaniach, Bolton nie zdobył żadnej bramki, tracąc aż dwanaście.

Warto w tym miejscu zastanowić się co i w którym momencie historii klubu poszło nie tak. Bez wątpienia kluczowy był spadek z Premier League w sezonie 2011/12. Władze angielskiej ekstraklasy wypłacają, co prawda, tzw. Parachute payment. Jest to pomoc ligi dla klubów, które zostały zdegradowane do Championship. Bolton po spadku, wg dostępnych danych, otrzymał z tego tytułu, w ciągu czterech sezonów, blisko 50 milionów funtów. Była to jednak kropla w morzu potrzeb ekipy z Reebok Stadium (obecnie Marcon Stadium). Głównym problemem były lukratywne kontrakty i pensje zawodników w momencie, kiedy z praw telewizyjnych Bolton nie otrzymywał już tak dużych kwot, jak miało to miejsce w trakcie 10-letniej przygody w Premier League. W pewnym momencie zyski z praw do transmisji oscylowały w granicach 72% budżetu klubu! To drugi wynik w historii angielskiej ekstraklasy. Po spadku ciężko było to zrównoważyć. Zwłaszcza, że na stadion w Horwich nigdy nie przychodziły tłumy kibiców. W końcu sama miejscowość liczy niecałe 20 tysięcy mieszkańców. Wszystko to doprowadziło do kolejnego spadku, tym razem na trzeci poziom rozgrywkowy, w sezonie 2015/16.

Wbrew pozorom kolejna degradacja nie była największym zmartwieniem wszystkich związanych z Boltonem. Gwoździem do trumny okazała się informacja, którą podał do wiadomości publicznej długoletni właściciel The TrottersEddie Davies. Okazało się, że długi klubu, głównie wobec właściciela, wynoszą 185 milionów funtów. Davies zdecydował się jednak umorzyć dług by doprowadzić do jak najszybszej sprzedaży klubu. To właśnie w tej decyzji można doszukiwać się głównej genezy obecnych problemów klubu z Horwich.

Bolton Wanderers to kolejny, smutny przykład, że życie ponad stan prędzej czy później doprowadzi do tragedii. A za taką, dla każdego sympatyka Kłusaków, należy uznać ewentualny proces likwidacji klubu.

Aktualizacja: Football Ventures udało się wykupić większościowy pakiet akcji klubu, a co za tym idzie, jest nadzieja na uratowanie tego zasłużonego dla angielskiej piłki klubu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *