post

Łaska pańska na pstrym koniu jeździ

Użyte w tytule przysłowie do żadnego innego zawodu nie pasuje równie dobrze, jak do zawodu trenera. David Gallego z Espanyolu, Marco Giampaolo z Milanu, Eusebio Di Francesco z Sampdorii, Oleg Kononov ze Spartaka Moskwa, Dmitrij Chochłow z Dynama Moskwa, Sylvinho z Olimpique Lyon oraz Jacek Zieliński z Arki Gdynia. To tylko kilku szkoleniowców, którzy stracili pracę w trakcie, zakończonej właśnie, przerwy reprezentacyjnej. Jednego nazwiska tutaj nie ma, pomimo tego, że Tottenham nie spisuje się ostatnimi czasy najlepiej. Spekulacje na temat zwolnienia Mauricio Pochettino w ciągu ostatnich tygodni przybierały na sile, ale wszystko wskazuje na to, że Daniel Levy – właściciel Kogutów, wytrzyma presję i pozwoli Argentyńczykowi wyciągnąć zespół z kryzysu. 

Mauricio Pochettino jest jednym z najdłużej pracujących szkoleniowców na Wyspach, na White Hart Lane pracuje od 2014 roku. Nic dziwnego, skoro udało mu się, w trakcie swojej kadencji, zrobić z Tottenhamu czołową drużynę w Anglii i spełnić ambicje, o jakich od dawna można było usłyszeć w północnym Londynie. Wydaje się, że jest również idealną osobą dla Daniela Levy-ego z jednego prostego powodu. Niewiele osób na jego miejscu zdołałoby zrobić tak spektakularne wyniki dysponując tak ograniczonymi środkami. 517 dni. Dokładnie tyle czasu minęło od zakontraktowania Lucasa Moury do zakupu Jacka Clarke’a z Leeds United na początku lipca. Przez ten czas argentyński trener szył z takiego materiału, jaki miał w Londynie i pewnie nikt nie miałby większych pretensji, gdyby Tottenham przez brak wzmocnień i w konsekwencji bardzo wąski skład, nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie. Priorytetem było w końcu ukończenie budowy nowego stadionu i wszystkie środki miały przyświecać właśnie temu celowi. Jednak wbrew przewidywaniom, grającemu większą część sezonu na wyjeździe (domowe spotkania Tottenham rozgrywał na wypożyczonym Wembley) zespołowi udało się nie wypaść z czołowej czwórki w Premier League oraz zaliczyć historyczny wynik w Champions League, gdzie Spurs doszli aż do finału.

Rywale Londyńczyków wydawali setki milionów na wzmocnienia, a Pochettino budował zawodników, których większość kibiców i ekspertów już dawno skreśliła. Przesadzam? Gdyby wymienić nazwiska Fernando Llorente, Lucasa Moury czy Moussy Sissoko przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu, to wszyscy trzej byli bliżej opuszczenia północnego Londynu. Wszyscy trzej, najpierw uznani na pomyłki transferowe, które nie poradziły sobie w nowym środowisku, byli kluczowymi postaciami w minionym sezonie.

Football365: „Czy Moussa Sissoko to najgorszy transfer w historii Tottenhamu?”.

The Sun: „Real Betis chce ściągnąć wtopę transferową Tottenhamu Lucasa Mourę”.

Sky Sports: „Matt Le Tissier twierdzi, że Fernando Llorente nie jest dość dobry na Tottenham”.

Dlatego, gdy przed tym sezonem wydano 114 mln funtów i na Tottenham Hotspur Stadium zameldowali się Tanguy Ndombele, Ryan Sessegnon czy Giovani Lo Celso, wiele wskazywało, że w tym sezonie Tottenham będzie tylko silniejszy. Zwłaszcza, jeśli dodamy do tego przeprowadzkę na swój nowy, oddany już w pełni do użytku, stadion. Niestety dla wszystkich sympatyków Spurs, zamiast być coraz lepiej, jest coraz gorzej. W obecnym sezonie podopieczni Pochettino spisują się grubo poniżej oczekiwań. W Premier League, w 8 dotychczas rozegranych meczach Londyńczycy zdobyli zaledwie 11 punktów i strata do lidera wynosi już 13 oczek. Jednak nie to jest wcale najgorsze. Martwi przede wszystkim bezbarwny styl drużyny i przedziwna niemoc na wyjazdach. Dość powiedzieć, że Londyńczycy nie zdołali zgarnąć kompletu punktów na wyjeździe od stycznia tego roku! Powodów do zmartwień dla Kogutów jest w tym sezonie co nie miara. Bardzo słabe występy przeciwko Newcastle oraz Brighton w lidze, a także odpadnięcie z Carabao Cup z czwartoligowcem z Colchester były ciężkie do przetrawienia, to prawda. Tylko co powiedzieć o Lidze Mistrzów, w której jest jeszcze gorzej? Najpierw był remis 2-2 w Pireusie, gdzie drużyna straciła dwubramkowe prowadzenie, a następnie potężne lanie spuszczone przez Bayern Monachium na własnym stadionie. Jakby tego było mało, w ostatnim spotkaniu ligowym Hugo Lloris, kapitan zespołu złamał rękę i do gry wróci najprawdopodobniej po nowym roku.

Sytuacji na pewno nie poprawiają angielskie brukowce, które na początku tego miesiąca sugerowały, że w Tottenhamie miał mieć miejsce niemały skandal obyczajowy. W całą sytuację mieli być zamieszani Christian Eriksen oraz Jan Vertonghen. Zdaniem bulwarówek żona Duńczyka miała go zdradzić z belgijskim obrońcą. Obaj piłkarze zaprzeczyli i wspominali, że nic takiego nie miało miejsca, ale burzy jaka nastąpiła po tej informacji we wszystkich mediach społecznościowych nie udało się powstrzymać. A pro po Christiana Eriksena. Pomocnik reprezentacji Danii zalicza właśnie swój siódmy sezon w barwach Tottenhamu. Nietrudno jednak zauważyć, że w bieżących rozgrywkach daleko mu do formy z poprzednich kampanii. Przez całe letnie okienko transferowe mówiło się o możliwej przeprowadzce Duńczyka do Realu Madryt. Jak wiemy, nic takiego nie miało miejsca. Natomiast biorąc pod uwagę, że umowa pomocnika wygasa w 2020 roku, niewykluczone, że Tottenham zdecyduje się na sprzedaż swojego zawodnika w zimowym oknie, tak by zarobić na nim jakiekolwiek pieniądze. W innym przypadku wielce prawdopodobne jest, że latem Eriksen opuści Londyn za darmo.

Pochettino na dzisiejszej konferencji prasowej zapytany o transfery w zimowym oknie transferowym odpowiedział – Nie uważam tak. Wierzę w zawodników, których mam w Tottenhamie obecnie. Szanuję opinie ludzi, którzy uważają, że potrzebne są zmiany. Jeśli to ma być moja decyzja, to chcę zostać przy tych zawodnikach, bo oni mają jakość. Pytanie tylko czy czołowi zawodnicy Spurs podzielają wiarę swojego szkoleniowca. Niewykluczone, że drużyna w obecnej formie dobrnęła do ściany i wymaga gruntownej przebudowy. Po sprzedaży Kierana Trippiera do Atletico, Serge Aurier pozostał praktycznie bez konkurencji na prawej stronie defensywy. Powiedzieć, że Iworyjczyk nie spisuje się w tym sezonie najlepiej, to nic nie powiedzieć. Były zawodnik PSG popełnia masę błędów i kilka bramek Koguty straciły ewidentnie z jego winy. Równie niepewnie wyglądają środkowi obrońcy. Toby Alderweireld i Jan Vertonghen w niczym nie przypominają zawodników z poprzednich sezonów. Jeśli dodamy do tego fakt, że w najbliższych tygodniach dostępu do bramki zespołu będzie bronił ktoś z dwójki Michel Vorm – Paulo Gazzaniga, raczej nie powinien napawać optymizmem wszystkich sympatyków Tottenhamu.

Nie ulega wątpliwości, że z tak dużym kryzysem Maucicio Pochettino jeszcze się w swojej karierze nie mierzył. Pytanie czy zdoła go przetrwać i wyprowadzić zespół z kryzysu? O tym najpewniej przekonamy się przed końcem roku. W końcu cierpliwość Daniela Levy-ego chyba też ma swoje granice.